Nie wiem czy to zwyczajny zbieg okoliczności, czy tez wiedziona przeczuciem, ale kilka dni temu kupiłam chustecznik i postanowiłam pomazać farbką i wzorek strzelić na dach.
Może wykrakałam sobie nieproszonego gościa w nozdrzach, który nosi imię jak państwo w Afryce?
kto wie..?
Zatoki zajmują mi wielkie, glutowate wieloryby i oddychać nie mogę. Węch straciłam i liczę, że sprawę pozamiata lekarstwo od doktora Maczka z lokalnej przychodni. Doktor Maczek przyjmując mnie też wypluwał sobie płuca i zewsząd słyszę, że ludzie je sobie wypluwają. Ale nie wywołujmy watahy z lasu, a kurujmy się, pijmy soki z cytrusów i myślmy zdrowo:))
e voila
le chustecznik: