Dziś będzie między kolorami ludowymi. Otóż nie dalej jak kilka dni temu w Brennej, malowniczej miejscowości Beskidu Ślaskiego, odbywały sie pokazy zespołów tanecznych z różnych stron swiata. Rozkokosiłam się wśród tej ferii barw i poszłam na żywioł. Podobały mi się i stroje i misterne fryzury. Było na co popatrzeć tym bardziej, że pogoda tego dnia była w kratkę, choć Szkotów zabrakło. Wiem, że na scenie uchwyciłam zespół taneczny z Sycylii, reszta kojarzy mi sie polsko-ukraińsko..yyy francusko? czesko? (te spódnice-bombki)
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
sobota, 18 lipca 2015
środa, 8 lipca 2015
sobota, 23 maja 2015
Czym jest muzyka? Nie wiem... może po prostu niebem z nutami zamiast gwiazd? (Ludwik Jerzy Kern)
Muzyka – jedna z dziedzin sztuk pięknych, polegająca na organizowaniu struktur dźwiękowych w czasie. Wikipedia podaje 'fizyczną' definicję muzyki, którą szkicuje się fasolkami zawieszonymi na pięciolinie. Nic mi te fasolki nie mówią, widzę tylko zakropkowane drabinki, ale ten szyfr jest magiczny, wciąż się nim otaczam jak tajemnicą.
Jest muzyka i muzyka, różnie sobie te struktury dźwiękowe porządkujemy, ale zachwyca mnie ten nieskończony kosmos możliwości, który wywołuje tyle skrajnych emocji, od szału ciał po morze łez.
Muzyki stworzono powyżej uszu ;) więc budujemy miejsca gdzie się ją wskrzesza raz za razem.
W Katowicach miejscem takim jest nowo powstała siedziba NOSPRu czyli Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia:)
W grafitowym sześcianie wyrzeźbiono monumentalną kapsułę do ocalania muzyki, która wygląda jak biblijna arka. Co tu dużo pisać, miejsce robi wrażenie. Dźwięki instrumentów ślizgają się po antracytowych, wielorybich fiszbinach i wpadają w każdą, najmniejszą szczelinę, a głównie w małżowinę. Wszystko pachnie nowością, ma przemyślaną strukturę, fakturę i kształt, tak by żadnej nucie nic nie przeszkadzało. To architektoniczny hołd złożony muzyce, która w tej przestrzeni się rozrasta, wibruje, przelatuje przez ciało niczym wszechobecny duch. Warto poczytać o całym projekcie, który zagwarantował tą idealną wręcz akustykę i wizualny efekt WOW!
Nasyciłam się po brzegi.
Jest muzyka i muzyka, różnie sobie te struktury dźwiękowe porządkujemy, ale zachwyca mnie ten nieskończony kosmos możliwości, który wywołuje tyle skrajnych emocji, od szału ciał po morze łez.
Muzyki stworzono powyżej uszu ;) więc budujemy miejsca gdzie się ją wskrzesza raz za razem.
W Katowicach miejscem takim jest nowo powstała siedziba NOSPRu czyli Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia:)
W grafitowym sześcianie wyrzeźbiono monumentalną kapsułę do ocalania muzyki, która wygląda jak biblijna arka. Co tu dużo pisać, miejsce robi wrażenie. Dźwięki instrumentów ślizgają się po antracytowych, wielorybich fiszbinach i wpadają w każdą, najmniejszą szczelinę, a głównie w małżowinę. Wszystko pachnie nowością, ma przemyślaną strukturę, fakturę i kształt, tak by żadnej nucie nic nie przeszkadzało. To architektoniczny hołd złożony muzyce, która w tej przestrzeni się rozrasta, wibruje, przelatuje przez ciało niczym wszechobecny duch. Warto poczytać o całym projekcie, który zagwarantował tą idealną wręcz akustykę i wizualny efekt WOW!
Nasyciłam się po brzegi.
niedziela, 10 maja 2015
Siano zdrowie czyli sielski gór substytut
Dzień dobry w maju;D
Zawsze z utęsknieniem czekam na środek roku, kiedy odżywam jak przyroda z całą mocą. Następuje reset zmysłów i mam ochotę wszystko wchłonąć, zapisać każdą chwilę której towarzyszył radosny wykrzyknik. Maj inicjuje pasmo zielonych dni, nieważne czy opromienionych czy mżystych.
Trochę majowych dni spędzilismy na wsi. Do urlopowego szczęścia potrzeba mi uśmiechniętej rodziny, mokrej trawy o poranku, lenistwa, a wieczorem ogniska, koniecznie!
Zagwarantowałam sobie wszystkiego po trochu, bo pogoda wbrew prognozom dopisała. Kiedy wracaliśmy z dolinki Bolechowickiej pełnej skałek i wspinaczy, po prawej ukazała sie miękka sianogórka. Na szczycie trochę chwiało, czułam się jak na alergicznym rauszu. Igor pokonywał swój strach, a ja nawet zaliczyłam bieg, jak zmierzyłam się ze swoim.
Na sianogórce kołysze jak na statku, dlatego zdjęcia ładuję psychodelicznie odmienione.
Zawsze z utęsknieniem czekam na środek roku, kiedy odżywam jak przyroda z całą mocą. Następuje reset zmysłów i mam ochotę wszystko wchłonąć, zapisać każdą chwilę której towarzyszył radosny wykrzyknik. Maj inicjuje pasmo zielonych dni, nieważne czy opromienionych czy mżystych.
Trochę majowych dni spędzilismy na wsi. Do urlopowego szczęścia potrzeba mi uśmiechniętej rodziny, mokrej trawy o poranku, lenistwa, a wieczorem ogniska, koniecznie!
Zagwarantowałam sobie wszystkiego po trochu, bo pogoda wbrew prognozom dopisała. Kiedy wracaliśmy z dolinki Bolechowickiej pełnej skałek i wspinaczy, po prawej ukazała sie miękka sianogórka. Na szczycie trochę chwiało, czułam się jak na alergicznym rauszu. Igor pokonywał swój strach, a ja nawet zaliczyłam bieg, jak zmierzyłam się ze swoim.
Na sianogórce kołysze jak na statku, dlatego zdjęcia ładuję psychodelicznie odmienione.
niedziela, 22 marca 2015
Zimo! do zobaczenia za rok!
Pojawiam się na blogu, rzekłabym tendencyjnie ;) Ostatnio przełomowe, wiekopomne i znamienne chwile znajdują tu swoje odbicie he he. Tym razem pogańsko (mam nadzieję, nie wyklniecie) Była to zwyczajowa okazja do nieco wariackiego spotkania, bez przykładania wagi do rytuału, który z uporem namierzają i wytykają krytyczno-pedagogiczne głowy. Swój sprzeciw do topienia laleczki starałam się wzmocnić argumentem, że żal zimę żegnać taka uroczą Marzanną, w którą włożono tyle pracy i inwencji twórczej. Nie udało się..popłynęła Przemszą. Warto też dodać, że wszystko miało miejsce na historycznych współrzędnych, albowiem to tu właśnie stykały sie granice trzech zaborów Polski, o!
Subskrybuj:
Posty (Atom)