poniedziałek, 26 grudnia 2016

matkość chrzestna


Dziewczę zwane Szyszką patrzy na mnie na zdjęciu z obawą. Może z obawy tej wyrośnie, może nie.
Z byciem rodzicem chrzestnym wiążą się niebagatelne obowiązki wychowania w wierze i tym podobne. Z tym może być krucho. Będę nietypową chrzestną, trochę śmieszną, trochę nieprzystosowaną, trochę melancholijną. No ciekawe jak się nasze wspólne losy z Emilką potoczą?